Życie jest podróżą. Life is a journey.

Nasze codzienne decyzje wyznajczają miejsce, do którego dotrzemy. Everyday decisions lead us towards our destination.

Pages

sobota, 25 sierpnia 2012

Wiara

Obudziłam się dziś rano i znów przyleciały do mnie pytania, te które mnie nurtowały jeszcze wczoraj wieczorem. Czy na prawdę można żyć tak jak się wybrało, w czystości, w uczciwości i w miłości do innych, czy naprawdę można iść tak pod prąd, być tak odmiennym od osób na około, większości z którą się pracuje, spotyka, nie powielać zachowań, z którymi spotykam się na co dzień. Przecież jesteśmy ‘ulepieni z tej samej gliny’... Słyszę: Anka, wyluzuj, Anka, daj spokój, Anka, gdzie ty żyjesz, Anka, przecież tak wszyscy, Aniu, przecież jesteśmy dorośli, Anka, fajnie, ze tak wierzysz, ale życie jest inne, Anka po co sobie utrudniasz, Anka, trzeba zabić sumienie, im wcześniej tym lepiej, Anka, pomyśl jak tu zarobić, żeby się nie narobić, pani Aniu, pani korzysta z życia póki pani jest młoda, pani Aniu, taka fajna dziewczyna powinna mieć kawalera, pani Aneczko trzeba się tu i tam zakręcić, Anka, przecież nikt się nie dowie, Anka, przecież to normalne, Aniu kochana, przecież to 'dobre' A czasami tylko spojrzenie, które to wszystko mówi… Czy można i czy chcę znosić wyśmiewanie, plotki na dłuższą metę? Czy znając swoje słabości i znając w dużej mierze siebie samą mogę powiedzieć, że żyję całkowicie tak, jak chcę, tak aby się podobać Bogu? Czy nawet jak się staram to mogę powiedzieć, czy takie życie jest w ogóle możliwe? Czy to tylko hipokryzja lub utopia? Możecie mnie nazywać kimkolwiek chcecie – hipokrytką lub idealistką, ale ja dziś WIERZĘ, że jest to możliwe dziś żyć inaczej niż większość, wybieram postępować tak, aby się podobać Bogu. Czy wybierając czystość, uczciwość i dobro innych coś tracę? – pewnie tak i dobrze, że wiem z czego rezygnuję, bo cena czasami wydaje się duża. Wierzę jednak też, że dużo zyskuję. Jak do tej pory z doświadczenia wiem, że ucząc się podążać ścieżkami bożymi dużo więcej zyskałam, a to straciłam, z perspektywy czasu wydaje się być niczym ważnym. Ale czy nie oszukuję sama siebie? Przecież wiem, że będę się potykać… Tak, ale wiem też, że potknięcie nie musi prowadzić do upadku, lecz mogę iść dalej. WIERZĘ, że jest to możliwe. WIERZĘ, że Bóg mi pomoże, tak jak wierzę, że zrobił to już wiele razy. Tak więc, po raz kolejny wzywając Jego imienia, wstaję i idę dalej z wiarą w miłość, czystość, uczciwość i wierność i nieważne co świat mi pokazuje, ważne w co wierzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz